RSS
środa, 29 lipca 2009
Błędna obsługa haseł w nowych intelowskich dyskach SSD

Pełny oryginalny artykuł: Heisse Online.

Intel poinformował o problemie, który zaobserwowano w jego nowych, dominujących w sprzedaży modelach dysków SSD działających pod kontrolą firmware'u 02G2.Może się zdarzyć, że po zmianie lub wyłączeniu ustawionego wcześniej przez użytkownika hasła bezpieczeństwa ATA zostanie zablokowany dostęp do dysku. Przyczyną jest błąd programistyczny w firmwarze napędu.

14:48, tmkasprzak
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 13 lipca 2009
Zwolnienie dyscyplinarne za udostępnienie informacji firmy

Większość ludzi zapomina, że nie tylko informacje niejawne są chronione. Można za to stracić pracę.

Oprócz wspomnianego pod artykułem art. 102 kodeksu pracy, warto pamiętać o ustawie o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, art. 11 i 23 (a dokładnie ustawa z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, Dz.U. 1993 Nr 47 poz. 211). Nie jestem prawnikiem.

Oryginalny artykuł: Rzeczpospolita (13.07.2009)

Pracownik, który przesłał firmowy dokument innemu przedsiębiorcy, może zostać zwolniony dyscyplinarnie, nawet jeśli nie był on tajny - stwierdził Sąd Najwyższy

Taki wyrok zapadł w sprawie Anny F., pracownicy Polskich Linii Lotniczych LOT (sygn. II PK 46/09). W październiku 2006 r. złożyła swojemu dotychczasowemu pracodawcy oświadczenie o chęci rozwiązania stosunku pracy za porozumieniem stron. Szykowała się do odejścia z firmy, gdzie trwały zwolnienia grupowe, a inna spółka działająca na warszawskim Okęciu - Porty Lotnicze - szukała doświadczonych pracowników. Tam też wcześniej odeszła jedna z jej koleżanek, która w Portach piastowała wysokie stanowisko kierownicze.

Kontrola poczty

Powódka domyślała się później, że prawdopodobnie jeden z jej współpracowników z LOT doniósł do pracodawcy o tym, że w dniu, w którym poprosiła o rozwiązanie umowy, wysłała za pośrednictwem służbowego e-maila projekt procedur dotyczących gospodarki finansowej, jakie szykowano do wdrożenia w LOT. Adresatem była jej koleżanka z Portów Lotniczych, która niebawem miała przyjąć ją do pracy. Następnego dnia pracodawca wręczył jej dyscyplinarkę, uzasadniając ją ciężkim naruszeniem obowiązków. Pracownica odwołała się do sądu z żądaniem uznania tego zwolnienia za niezgodne z prawem i wypłaty odszkodowania w wysokości trzymiesięcznego wynagrodzenia.

Zarówno sąd rejonowy, jak i okręgowy potwierdziły trafność decyzji pracodawcy i oddaliły żądania Anny F. Uznały, że umyślnie naruszyła swoje obowiązki. Działała nielojalnie wobec pracodawcy, z nastawieniem na korzyść firmy, do której miała przejść.

Gdzie szukać szkody

Pracownica zdecydowała się na skierowanie skargi kasacyjnej do SN. Dowodziła w niej, że wysłanie projektu dokumentu poza firmę nie spowodowało szkody w majątku pracodawcy. Nie można więc zarzucać jej ciężkiego naruszenia obowiązków. Nie złamała także wymogu zachowania w tajemnicy informacji, których ujawnienie mogło narazić pracodawcę na szkodę. Co prawda dokument po zakończeniu nad nim prac został opatrzony klauzulą "tajne", jednak w momencie wysyłki był dopiero w trakcie opracowywania (nie obejmowały go żadne zastrzeżenia).

Przed SN pełnomocniczka pracownicy zwróciła uwagę na konieczność rozstrzygnięcia, czy w razie uchybienia pracownika, które niczym pracodawcy nie zagraża, może zostać ono uznane za ciężkie naruszenie obowiązków i stanowić podstawę do zwolnienia. Pełnomocnik LOT ripostował, że Anna F. sama uznała swoją winę i po tym, jak sprawa wyszła na jaw, zwróciła się do koleżanki o wykasowanie tej informacji.

Koszty wytworzenia

Sąd Najwyższy w wyroku z 9 lipca oddalił skargę pracownicy. Powołał się przy tym na to, że udostępniony na zewnątrz firmy dokument był wytworem intelektualnym i efektem pracy kilku zatrudnionych w niej osób. To, że był to zbiór definicji i procedur, nie pozbawia go ochrony, gdyż ich kompilacje także mają walor nowości. Pracownica naruszyła więc interesy pracodawcy w ten sposób, że samowolnie zadysponowała dokumentem, do którego wyłączne prawa miał jej pracodawca.

- Taki dokument ma bowiem wartość majątkową dla firmy, porównywalną do wysokości wynagrodzeń zapłaconych pracownikom za czas poświęcony na jego przygotowanie - zaznaczył w uzasadnieniu do tego wyroku sędzia Józef Iwulski.

Anna F., udostępniając go, wyrządziła więc pracodawcy szkodę majątkową. Jak zaznaczył sędzia Iwulski, taka odpowiedzialność miałaby także zastosowanie, gdyby udostępniony dokument nie był opatrzony klauzulą "tajne".

Co może grozić utratą etatu

Zgodnie z art. 100 § 2 kodeksu pracy zatrudniony jest zobowiązany w szczególności przestrzegać:

- czasu pracy ustalonego w zakładzie pracy,

- regulaminu pracy i ustalonego w zakładzie pracy porządku,

- przepisów oraz zasad bezpieczeństwa i higieny pracy, a także przepisów przeciwpożarowych,

- tajemnicy określonej w odrębnych przepisach,

- zasad współżycia społecznego w zakładzie pracy,a także dbać o dobro zakładu pracy, chronić jego mienie oraz zachować w tajemnicy informacje, których ujawnienie mogłoby narazić pracodawcę na szkodę.

12:04, tmkasprzak
Link Komentarze (1) »
piątek, 10 lipca 2009
Raport: brytyjskie brukowce wynajmowały crackerów do wykradania informacji

Oryginalny artykuł: Heise OnLine

Przypuszczalnie setki osób przebywających w Wielkiej Brytanii stały się ofiarami crackerów, którzy na zlecenie reporterów tamtejszych tabloidów włamywali się do telefonów komórkowych znanych osób w celu wydobycia osobistych i poufnych informacji. Gazeta "The Guardian" poinformowała, że wśród ofiar znajdują się członkowie rządu, deputowani, artyści i sportowcy, w tym na przykład były brytyjski wicepremier John Prescott i aktorka Gwyneth Paltrow. Koncern medialny News Group wydał ponad milion funtów (1,15 miliona euro) na polubowne załatwienie sprawy przełamanych zabezpieczeń telefonów trzech osób w zamian za ich milczenie. Łącznie działaniami przestępców pracujących na zlecenie reporterów brukowców dotkniętych mogło zostać do trzech tysięcy osób.

Według doniesień "Guardiana" zażegnane spory mają związek z jedynym do tej pory ujawnionym przypadkiem Clive'a Goodmana, reportera należącej do News Corp. gazety "News of the World". W 2007 roku został on skazany na karę więzienia za zlecenie pewnemu crackerowi włamania do telefonów komórkowych członków służby domu królewskiego. W owym czasie News International, wydawca "News of the World", "The Sun" i "The Times", zapewniał, że Goodman działał na własną rękę i sprawa z nim związana jest jednostkowym przypadkiem.

"Guardian" napisał jednak teraz, że według dokumentów sądowych pewien prywatny detektyw, również skazany w 2007 roku, wydobywał wiadomości z telefonu szefa angielskiej federacji piłkarskiej Gordona Taylora i przekazywał je pracownikowi redakcji "News of the World", który z kolei opracowywał je i przesyłał drogą e-mailową swojemu przełożonemu. Brytyjska instytucja nadzorcza Information Commission poinformowała, że w związku z dochodzeniem w sprawie nielegalnego szpiegowania Taylora okazało się, że wykradzione dane otrzymało 31 dziennikarzy pracujących w "News of the World" i "The Sun".

Komisarz Paul Stephenson z londyńskiej policji zapowiedział wszczęcie śledztwa w sprawie ujawnionych zarzutów, donosi agencja Bloomberg. Szef News Corp. Rupert Murdoch utrzymuje, że nic mu nie wiadomo na temat łapówek za milczenie. "Jeśli doszłoby do czegoś takiego, wiedziałbym o tym", powiedział magnat medialny podczas jednej z konferencji prasowych w USA, informuje Bloomberg. W centrum uwagi brytyjskiej opinii publicznej znalazł się także Andy Coulson, pełniący dziś funkcję dyrektora ds. komunikacji sztabu przewodniczącego partii konserwatywnej Davida Camerona. Od 2003 do 2007 roku był on redaktorem naczelnym "News of the World", a ustąpił z tego stanowiska na krótko po skazaniu Goodmana. Swego czasu Coulson utrzymywał, że nie miał żadnego pojęcia o opisywanych tu wydarzeniach.

Obok menedżerów z News Corp., dziennikarze "Guardiana" mają wątpliwości także odnośnie działań policji, ponieważ nie ostrzegła ona osób, które stały się ofiarami przestępczych akcji. Według gazety, Koronna Służba Prokuratorska (Crown Prosecution Service) nie wzięła pod uwagę wszystkich potencjalnych podejrzanych spośród pracowników News Corp. Brytyjska komisja samokontroli prasy Press Complaints Commission (PCC) utrzymuje, że w 2007 roku wszczęła postępowanie w sprawie Goodmana, jednak w jego ramach nie udało się znaleźć dowodów na nielegalną działalność tego dziennikarza. PCC opublikowała też komunikat, w którym oświadczyła, że kryminalne aspekty całej sprawy zostały ujawnione przez policję i sąd, a ona sama wskazywała swego czasu na otwarte kwestie i wypracowywała odpowiednie zalecenia.

12:50, tmkasprzak
Link Dodaj komentarz »